Nie, wcale nie będzie o tym, który system żywienia jest lepszy, jaka dieta dla psa jest fajniejsza i lepiej udokumentowana naukowo 🙂

Dziś będzie o totalnych podstawach.

Sprawdź, czy niechcący nie sabotujesz zdrowia Twojego psa.

Błąd #1   Dieta dla psa faszerowana słowami kluczami a nie składnikami.

czyli jak nieczytanie etykiet i podążanie za chwytami marketingowymi sabotuje Twoje dobre intencje

Modne słowa-klucze, piękne opakowania i kwieciste opisy sklepów internetowych, które obiecują wszystko. Czytasz i wiesz, że możesz świadomie wybrać karmę dopasowaną do potrzeb swojego psa, Więc wybierasz z całej masy, kierując się opakowaniem i marketingowym opisem. Tylko czy na serio robisz to świadomie?
karma = posiłek, pasza, czyli zarówno sucholce, puszka, barfy, rawy i  „homemade” – na tym blogu karmą jest wszystko to, czym karmisz swojego psa, bez względu na to jakim systemem żywienia podążasz. Karmisz psa, więc to, co mu dajesz to karma. Żeby nie było niedomówień 😉
W zależności od Twoich preferencji, być może wybór padnie na karmę:
  • holistyczną / „holistic”
  • hipoalergiczną /”hypoallergic”
  • organiczną /”organic”
  • naturalną /”natural”
  • eko / „bio”, „eco”

 

Wybór jest oczywiście szerszy, ale ten post jest nie o tym. Jest o tym, dlaczego w te slogany nie warto wierzyć a zawsze należy sprawdzić, co kryje etykieta.

Nazwy – widma

Pierwsze dwa określenia masowo funkcjonujące na rynku karm, czyli „hipoalergiczna” i „holistycznanie posiadają definicji prawnej w odniesieniu do karmy dla zwierząt i są po prostu czystym marketingiem. Ponieważ nie ma jednoznacznie klarownych definicji tych słów, każdy producent może dowolnie decydować o znaczeniu.

Więcej o ściemie z karmą hipoalergiczną pisałam również tu –klik!

Opisy pełne ściemy

Przykładzik 1

Z opisu karmy bio za wiele monet w sklepie internetowym:

„naturalny i smaczny skład zawdzięcza wysokiej jakości certyfikowanym surowcom organicznym”, „świeże i smaczne mięsko”,  ” świadomie zrezygnowano z dodatku pszenicy, która znana jest jako częsta przyczyna alergii”

Skład:

ryż i jęczmień (na pierwszych dwóch pozycjach) i dalej

(…) mączka drobiowa, na 4 pozycji mięsko (…) mączka rybna

I co my tu za kwiatki posadzone mamy.

W opisie marketingowym „świadomie zrezygnowali” z dodatku pszenicy, o której w dzisiejszych czasach już nawet dziecko recytuje wierszyki, że jest zła dla brzuszka, bo zawiera gluten. A to sugeruje mimochodem, że karma jest bezglutenowa. W składzie jest natomiast jęczmień, który również jest zbożem glutenowym i dla wrażliwców nie będzie stanowił różnicy. Dziękujemy!

Skoro już nasza kompletna dieta dla psa oparta jest o naturalny i smaczny skład, przeanalizujmy dokładnie tą informację.

W składzie mamy 2 rodzaje mączek mięsnych. Ale żeby nie było, mączka drobiowa to nie to samo co mączka z mięsa kurczaka a mączka rybna to nie to samo co mączka z mięsa łososia. Tu na etykiecie nie ma podanej informacji o tym, z jaką mączką mamy do czynienia. Mączka drobiowa, czyli jaka? Z mięsa kurczaka czy z mięsa kaczki a może indyka.

Mączkę z mięsa kurczaka można zaklasyfikować jako mączkę drobiową, ale mączka drobiowa to zarówno wysokiej jakości mączka z mięsa , ale i efekt utylizacji odpadów z ubojni drobiu. Różnica w wartości odżywczej jednej a drugiej będzie kolosalna. I co z tego że bio, skoro odpad? Dlatego też w karmach ze składnikami wysokiej jakości nazewnictwo będzie precyzyjnie wskazywać na to, z czego dokładnie powstał surowiec. Tu tej informacji nie ma. Nie można mieć zatem pewności co do jakości. To samo dotyczy mączki rybnej.

Uwaga dla barfiaków. Ta sama czujność dotyczy mączki kostnej – ta wartościowa to po prostu wysuszone i zmielone kości. Ta będąca popularnie podawanym suplementem to często zutylizowany odpad z chińskich fabryk kleju, czyli totalnie pozbawiona jakichkolwiek wartości sproszkowana ściema.

Opis sklepowy wskazuje nam też na świeże mięso. Niestety, opakowanie posiada tylko napis „fresh meat” z przodu i to nawet nie przy nazwie. Producent nas kokietuje, ale rozsądnie nie pokusił się o dodanie znamiennego w skutkach „with” z przodu. Bo „with fresh meat” ma swoje konotacje wynikające z regulacji organizacji F.E.D.I.A.F.  Bez with to nic nie znaczy.  A tu producent nie pokusił się nawet o określenie gatunku zwierza, więc o część zwierza, z której skorzystał nawet nie mam już co pytać.

Przykładzik 2

nazwa: suszona pierś z kurczaka 100% naturalnych składników, 

Nie zawiera żadnych sztucznych substancji konserwujących, ani dodatków aromatyzujących.

„Skład:
90% suszonej piersi z kurczaka

a po zapoznaniu się z etykietą, którą już nie każdy sklep pokazuje, mamy : dodatki: skrobia 5%; dodatki technologiczne(sorbitol, glicerol, sorbinian potasu, glikol propylenowy, cukier, sól)5,5%;

Czyli coś, co nazwane jest naturalnym gryzakiem i sugeruje wielkim napisem 100%, że jest w 100% wysuszonym mięsem zawiera aż 10% dodatków. I owszem, żaden z nich nie jest pochodzenia „sztucznego”, nawet nie kłamią, ale mimo to chociażby o:

  • Sorbitol, który jest wykorzystywany w produkcji karmy jako wzmacniacz smaku i środek utrzymujący właściwą wilgotność wprawdzie rzeczywiście nie jest środkiem sztucznym, ani nie stwierdzono jego toksyczności. Jednak w przypadku psów, podobnie jak i u ludzi, stwierdzono, że są psy wrażliwe na niego na tyle, by spowodował on działanie przeczyszczające czy nasilał fermentację w jelitach. Dieta dla psa z cukrzycą powinna być absolutnie przeglądnięta pod kątem zawartości sorbitolu, gdyż psy z cukrzycą mogą nabawić się zaćmy ( ten sam proces jak u ludzi).

 

Tak więc Kochani, czytajcie etykiety bardzo uważnie. Nawet, w miarę możliwości, porównując czy wersja w języku obcym i polska naklejka nie mają rozbieżności między sobą. To samo dotyczy ulotek reklamowych, zarówno tych stworzonych przez producentów, jak i sprzedawców. Każdą rewelacyjną właściwość  czy cechę sprawdźcie ze składem.

dieta dla psa- składniki bio i eco

Błąd #2  Dieta dla psa przeładowana smaczkami

Smakołyki, smaczki, ciasteczka, herbatniki, przekąski, przegryzki… wszystko to dla naszych kochanych piesełków. Nazwy są różne, ale chodzi o jedno – o nagrodę!

Rewelacyjne narzędzie treningowe, cudowny element budujący więź między psem a człowiekiem. Skuteczny w pracy i idealny do rozpieszczania. No nic tylko dawać, dawać, dawać…

I ludzie dają, dają, dają a psy tyją, tyją, tyją. A czym grozi otyłość pisałam tu

Niestety, sklepowe przysmaki to taki fastfood dla psa i niestety popularne marketowe marki, podobnie jak producenci słodyczy, robią wszystko, by skusić nas opakowaniem czy obietnicą radości.

Osoby z którymi rozpoczynam pracę nad nadwagą pupila są często przerażone, gdy mówię im, jak wiele kalorii dostarczają psu z mikro ciasteczkami. Wracamy poniekąd do punktu 1, czyli czytania etykiet. A z nich wynika jasno, że – w zależności od marki – limit dzienny to średnio od 2 do 10 sztuk, przy czym istotna jest jeszcze waga i aktywność samego psa.

Tymczasem w szale ćwiczeń i trenowania szczeniaki potrafią zjeść 20-30 dziennie! Do tylu przyznali mi się Psi Rodzice.

dieta dla psa - nie przekarmiaj!

Przekarmianie smaczkami, poza ryzykiem związanym z nadwagą, to także zwiększanie ekspozycji na potencjalne alergeny. W końcu nie czarujmy się, marketowe psismaki to zło jakościowe. A nawet te niby naturalne – jak było wyżej – potrafią posiadać ryzykowny składnik. Przy pojedynczych sztukach może i pies go nie odczuje, ale przy większych ilościach mogą pojawić się problemy.

Oczywiście nie oznacza to by przestać psa nagradzać. Po prostu, wróćcie do punktu 1 – czytanie etykiet i nie przesadzajcie z ilością. A jeśli trenujecie psa intensywniej i na pewno dostaje więcej niż powinien – jak w przypadku człowieka, zwiększcie aktywność lub obetnijcie porcję posiłku.

 

Błąd #3  Bo bilans energii musi się zgadzać.

Tak, u psów również funkcjonuje pojęcie kalorii, mikro i makro składników.I podobnie jak u ludzi, jedząc takie same porcje jeden będzie nikł w oczach a drugi tył na potęgę.

Nie tylko wymienione wyżej dodatki w formie smaczków prowadzą do przekarmiania psów – odpowiada za to również nasze przekonanie, że pies je za mało a także kupowanie karmy nie przeznaczonej dla typu, jaki reprezentuje nasz pies.

Typu – nie rasy. Bo tu chodzi o wiek, wielkość, aktywność, schorzenia, przebytą kastrację/sterylizację i inne czynniki środowiskowe, które wpływają na energię wydatkowaną przez naszego psa.

Ale nie martw się, mimo że zajmuję się dietą dla psa i jej składowymi, nie zmuszę Cię teraz do liczenia psich kalorii, jeśli tego nie chcesz 🙂

Po prostu nie kupuj psu karmy dla psów aktywnych, czy kategoryzowaną sport, gdy Twój pies maksymalnie 2x dziennie pobiegnie do kuchni a spacery są króciutkie.

Waż i odmierzaj dzienne porcje pokarmu i koryguj ilość zależnie od celu. Jeśli dajesz psu zbilansowaną karmę, wystarczy, że raz na tydzień czy 2 go zważysz. Mniejsze pieski na rękach, na domowej wadze ( a z reguły to maluchy są narażone na tycie, bo właścicielom stale wydaje się że jedzą za malutko), duże – wystarczy podejść do pierwszej lecznicy i najczęściej zupełnie bezpłatnie psa można na wagę postawić. W zależności od wyniku i od celu należy na bieżąco korygować psu zawartość miski.

Oczywiście, zawsze i wszędzie polecam zwiększenie aktywności. Bo ona nie tylko psu wyjdzie na dobre 😉

Jeśli chcesz wiedzieć więcej na temat odżywiania czy formułowania diety dla swojego psa, zapisz się do mojego newslettera.