antybiotyki w hodowli

Antybiotyki są kontrowersyjnym elementem w naszym życiu. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że czasem są po prostu niezbędne. I to zarówno w leczeniu ludzi, jak i zwierząt.

Jednak bombardowanie antybiotykami z każdej strony niesie negatywne następstwa zdrowotne. Ich obecność w żywności wpływa bezpośrednio na nasze zdrowie, ale również na zdrowie naszych pupili. Dlatego raport NIK'u opublikowany w Dzień Kobiet zszokował mnie podwójnie.

Po co podaje się zwierzętom antybiotyki ?

Oczywiście dokumentacja w hodowlach podaje, że antybiotyki podawane są jedynie zwierzętom, których stan zdrowia wskazuje na ich zastosowanie.

Jednak przyczyna może być zupełnie inna.

Badania przeprowadzane na ludziach dowodzą, że zbyt duża ilość przyjmowanych antybiotyków prowadzi do nadwagi. Dlatego też, by przyspieszyć wzrost zwierząt podaje się im antybiotyki np. prewencyjnie, czego efektem ubocznym będzie właśnie szybszy przyrost masy ciała.

 

Antybiotyki nadużywane w hodowli zwierząt przyczyną lekoodporności u ludzi... i zwierząt domowych.

Niekontrolowane spożywanie antybiotyków prowadzi do:

  • powstawanie lekoopornych szczepów bakterii,
  • zniszczenia flory jelitowej,
  • zwiększonego ryzyka reakcji alergicznych,
  • otyłości.

A problem nie jest tak marginalny, jak próbuje się nam go przedstawić!

antybiotyki w hodowli zwierząt

Aktualnie obowiązujący model nadzoru nad wykorzystaniem antybiotyków w produkcji zwierzęcej w Polsce jest nieskuteczny.

 

I jest to opinia opublikowana przez NIK po kontroli hodowli w województwie lubuskim.

Ale po kolei.

W wielkim skrócie - NIK przeprowadził kontrolę, z której wynika, że antybiotyki stosowane są przez hodowców powszechnie.  Zbyt powszechnie.

70% objętych monitoringiem hodowców stosowało antybiotyki

Wskaźnik ten rośnie do 80% w przypadku hodowli indyków i kurcząt.

Zgroza.

Oczywiście, w każdym przypadku podawanie antybiotyków zostało uzasadnione względami leczniczymi, no bo jakże by inaczej 😉

Dokumenty potwierdzające wprowadzanie antybiotyków były prowadzone zgodnie z przepisami, ale kontrolowane podmioty nie dysponowały żadnymi danymi, na podstawie których można by było ocenić, czy rzeczywiście wystąpiła konieczność podania tych leków, jaka była ich dawka, ile i jak często podawano.

Popatrzcie na grafikę...

Lekarz Wojewódzki kontroluje Lecznicę i ilość wydawanych przez nią leków.

Lekarz Powiatowy kontroluje Hodowlę i ilość podawanych przez nią leków.

Ale nie mogą porównać swoich danych. NO NIE MOGĄ!!

Lekarz powiatowy nie zweryfikuje rzetelności i prawdziwości dokumentów przedstawionych przez hodowcę, gdyż lecznica, która zaordynowała leki nie podlega jego nadzorowi.

 

Dlatego sam NIK uznał, że nie ma możliwości rzetelnej oceny i ustalenia faktycznej przyczyny podawania leków.

A tym samym aktualnie obowiązujący system nadzoru nie daje nam klarownej odpowiedzi, czy mięso trafiające do sklepu jest w rzeczywistości bezpieczne.

Brak narzędzi do przeprowadzenia rzetelnej kontroli

Antybiotyki w hodowli zwierząt - brak narzędzi kontroli

Antybiotyki w hodowli - Niby nikt nie używa a sprzedają się jak świeże bułeczki

Oficjalne dane dotyczące sprzedaży leków weterynaryjnych w Polsce podają, że w latach od 2011 do 2015 sprzedaż antybiotyków w naszym kraju wzrosła o 23% a Polska jest w czołówce krajów europejskich jeśli chodzi o zużycie antybiotyków w hodowli zwierząt.

Dodajmy do tego dane z Ministerstwa Rolnictwa, które na podstawie danych otrzymanych z hurtowni farmaceutycznych podają oczywiście wzrost sprzedaży ( z 475 ton do 582 ton w wyżej wymienionym okresie).

Czyli hurtownie sprzedają, lecznice wydają, ale nikt ich nie używa w nadmiarze...

MAGIC!

W prezentacji udostępnionej przez NIK znajdują się natomiast dodatkowo takie dane:

W latach 2015–2016 organy samorządu lekarzy weterynarii prowadziły ogółem 34 postępowania wyjaśniające związane z nieprawidłowościami przy stosowaniu antybiotyków. A pamiętajcie że mówimy o jednym województwie.  
 
Z tych 34 postępowań:
  • 4 sprawy są nadal w toku
  • 9 spraw umorzono
  • złożono 21 wniosków o ukaranie dyscyplinarne

Z tych 34 postępowań tylko 2 razy złożono zawiadomienie do organów ścigania.

I tu dochodzimy do sedna...

Dlaczego tylko 2?

"Niską liczbę zawiadomień kierowanych do organów ścigania uzasadniono powszechną praktyką umarzania postępowań przez organy ścigania z powodu znikomej szkodliwości czynu"
 
niską...
szkodliwością...
czynu..

Niska szkodliwość czynu?

Antybiotyki, którymi tuczy się zwierzęta hodowlane trafiają w ich mięsie na nasze stoły, ale również do misek naszych pupili.

Co gorsze - z uwagi na proporcję pomiędzy ilością spożywanego mięsa na kilogram ciała, to nasi pupile są bardziej narażeni na negatywne skutki karmienia takim mięsem, bo proporcjonalnie otrzymują większą dawkę tych antybiotyków, niż my.

A przypomnijmy:

  • alergie
  • otyłość
  • lekoodporność

to tylko główne skutki uboczne. Oporność na antybiotyki, według OECD, może być przyczyną 700.000 zgonów wśród ludzi na całym świecie.

Jak ta statystyka ma się do naszych pupili? Nie wiadomo.

Wiadomo jednak, że również u zwierząt domowych rośnie ilość antybiotyko-opornych infekcji, a skoro nie da się ich wyleczyć, można przyjąć, że część z nich nie kończy się dobrze.

Dlatego tak kluczowa jest jakość podawanego pokarmu!

W raporcie NIK podawany jest przykład Niemiec, jako kraju, który skutecznie zmienił system kontroli a tym samym doprowadził do znacznego spadku zużycia antybiotyków, co daje jakąś wątłą nadzieję, że i do nas ta "cywilizacja" w końcu dotrze.

Jednak do tego czasu rzeczywiście musimy mieć oczy dookoła głowy, zarówno w przypadku żywienia siebie, jak i naszych psów.

Bo kochasz, wiec dbasz

 

Dobra dieta to taka, która operuje na wysokiej jakości pokarmie.

Dlatego:

  • jeśli karmisz suchą karmą, szukajcie karm klasy premium, najlepiej oznaczonych jako ORGANIC / BIO / BIOLOGICAL / ECOLOGICAL / ECO

( zajrzyj do artykułu magia nazw, o tutaj i zobacz jak się nie nabrać na przymiotniki bez większego znaczenia)

  • jeśli karmisz zgodnie z wytycznymi diety BARF lub RAW lub HOMEMADE, upewnijcie się że kupowane mięso pochodzi z dobrego źródła, najlepiej od lokalnego, "oswojonego" hodowcy.  Nie karmcie psa mięsem z marketu, z przemysłowej hodowli, bo zamiast naturalnego żywienia fundujecie psu bombę antybiotykową.

 

A jeśli szukasz bezpiecznego uzupełnienia diety swojego psa o wysokiej jakości przekąski, polecam zajrzeć o tu 

Poznaj Psiegryzki bliżej a zrozumiesz, dlaczego są tak wyjątkowe.

strona główna psiegryzki