hipoalergiczna karma dla psa

Hipoalergiczna karma– czyli jaka?

W prawdzie większość z nas wie, że hipoalergiczna karma dla psa to towar dla zwierząt z alergią pokarmową, to doprecyzowanie tego określenia nie jest już takie oczywiste. Jaka alergia, jaki pokarm, z czym ta karma, a może bez czego, dlaczego działa, jak działa? Czy potrafiłbyś jednoznacznie odpowiedzieć na te pytania?

A może Twój pies od pewnego czasu jest na karmie dla wrażliwców lub alergików i nie widzisz różnicy?

Hipoalergiczna karma dla psa w wyszukiwarce

 

 

Wyniki wysypały się jak z rękawa. Podążyłam więc za pierwszym linkiem wypozycjonowanego sklepu, gdzie przywitało mnie zdanie:

„Karmy te cechują się wysoką zawartością surowców biologicznie czystych, nie zawierają substancji chemicznych, dzięki czemu nie wywołują alergii”

Nie wywołują alergii dzięki „surowcom biologicznie czystym”… Eee, no ok.

Uwierzcie na słowo, lub sami sprawdźcie. Ilość dostępnych informacji i definicji tego poważnie i naukowo brzmiącego zwrotu zapewne Was przytłoczy – tu śmiechłam.

A jeśli nie macie w sobie duszy detektywa, lub – skoro to strona o psach – cech psa tropiącego i nie chce się Wam szukać, to odpowiem, że wyjaśnienia tej frazy nie znajdziecie nigdzie (wrzesień 2017)! Nigdzie, poza oczywiście powielonym opisem karm… hipoalergicznych w innych miejscach w sieci.

Dowodzik w sprawie:

hipoalergiczna karma dla psa, śledztwo

hipoalergiczna karma dla psa, węszymy w google
czy to nie dziwne, gdy google odpowiada zaledwie jednym wynikiem?

Sprawdźmy jeszcze dla pewności, co na temat hipoalergicznej karmy ma do powiedzenia słownik i wikipedia.

hipoalergiczny

przymiotnik

(1.1) kosmet. o kosmetykach: przeznaczony dla alergików, niewywołujący alergii

Ani słowa o karmie. Ani jednego. Dziwne, nie?

Dla pełni obrazu dodam w tym miejscu, że z definicji „hipo” to przedrostek  oznaczający „mniej”, co oznacza, że hipoalergiczna karma dla psa ewentualnie uczula mniej, ale wcale nie oznacza to, że w ogóle.

Medialna ściema

Wyjaśnienie znaczenia, jakie kryje się za tak klasyfikowanymi karmami jest o tyle istotne, że komunikat „trzeba przestawić psa na karmę hipoalergiczną” prędzej czy później usłyszy praktycznie co drugi właściciel czworonoga. Euromonitor melduje bowiem w raportach, że 40% psów trafiających do weterynarza ma stwierdzaną alergię. Wyobraźcie sobie zatem, jak wielki jest to rynek zbytu, skoro w samej Polsce ilość psów przekroczyła 7 milionów.

Zresztą, nie czarujmy. Wszyscy to słowo znamy. Jest powszechnie stosowane, mniej więcej kojarzymy, co się pod nim kryje, chociaż jak widać – nie do końca.

Kiedyś sama myślałam, że hipoalergiczny w odniesieniu do karmy niesie za sobą jakiś potwierdzony naukowo komunikat. Jakiś sztywno określony zbiór zasad i wymogów, które karma absolutnie musi spełnić.

Okazuje się, że nie.

Słowo hipoalergiczny nie ma żadnej naukowej definicji. Powstało dla potrzeby reklamy jakiegoś kremu i przebojem wdarło się na rynek reklamowy. I odkąd się na nim pojawiło, wabi z każdej półki, obiecując cuda.

A tymczasem nikt z nas, od żadnego producenta karmy, nie może zażądać przedstawienia dowodu na działanie hipoalergiczne. Nie mamy żadnych podstaw powiedzieć jednemu, czy drugiemu „ej stary, to jest chłam, oddawaj kasę”.

Mówiąc brutalnie, coś takiego jak hipoalergiczna karma dla psa nie istnieje!

Używanie tego wyrażenia w marketingu i nazwach produktów jest mylące i wprowadzające w błąd. A biorąc pod uwagę, że Opiekun kupuje ten produkt w celach ratowania zdrowia – może być również niebezpieczne.

Hipoalergiczna karma dla psa polecana w lecznicy

Nie dziwię się dezorientacji osób, które dotarły z czytaniem aż tutaj, bo najczęściej zalecenie zakupu takiej karmy otrzymuje się podczas wizyty w gabinecie.

I tu dochodzimy do dwóch zasadniczych problemów:

w lecznicy polecono nam zakup karmy hipoalergicznej. Kupiłam i nie działa a pies drapie się jeszcze bardziej. Co robić

nieprecyzyjny komunikat od lekarza

Z jednej strony, trochę się lekarzom nie dziwię. Ale tak troszkę. Testy alergiczne dla psa to stosunkowo drogie badanie i nie jest tak jednoznaczne, jak w przypadku ludzi. Dlatego rzadko kiedy jest w ogóle brane pod uwagę. Z reguły wnioskują więc o alergii jedynie na podstawie objawów i po prostu zalecają zmianę diety lub od razu terapię sterydami.

Ale nie można zalecać karmy hipoalergicznej nie definiując z jaką alergią walczymy, co podejrzewamy i nie edukując dokładnie Opiekuna, jakich pokarmów mamy się wystrzegać i jak ścieżka eliminacji powinna wyglądać. A także – gdzie te składniki , poza karmą, mogą się znaleźć.

Nie można też w zaparte wszystkim jak leci zalecać karmę „hipoallergenic x” tylko dlatego, że sponsor loga na fartuszku i regałów w sklepiku powiedział, że ta karma jest ok.

brak czujności u Opiekuna

W opisach karm klasyfikowanych marketingowo jako hipoalergiczne powtarzają się oczywiście pewne pojęcia:

  • bez zboża,
  • bez glutenu,
  • bez kurczaka,
  • bez wołowiny
  • przyswajalna

To są już terminy wytłumaczalne. Definiowalne. Podobnie jak pojęcie alergii jest specyficzne dla każdego psa. Jednak nawet wiedząc, co dokładnie powinno zostać wykluczone należy pozostać czujnym jak ważka.

Błędem jest ufanie samej obietnicy pozbycia się alergii bez zapoznania się z etykietą i listą składników.

Szczególnie, że na tym polu mamy liczne nadużycia!

Czytanie etykiet to podstawa!

Niby proste a większość o tym zapomina. Dla sporej grupy psów najczęstszymi sprawcami alergii są soja, pszenica, kukurydza i pulpa z buraków cukrowych. Nawet ryż, który jest częstym wypełniaczem w tych nieszczęsnych karmach hipo czasem powoduje alergie. Powoduje je również mięso, najczęściej kurczak lub kontrowersyjny składnik karm, czyli produkty pochodzenia zwierzęcego.

No i oczywiście środki konserwujące.

Na chwilę obecną Opiekunowie psa z alergią i karmą, która „nie działa”, to najczęściej zgłaszająca się do mnie po poradę grupa osób. Z reguły są mocno zbulwersowani, gdy po paru minutach rozmowy okazuje się, że „specjalna karma” z wołowiną ma jednak w składzie kurczaka, którego mieli wykluczyć lub masę innych substancji, które mogą negatywnie wpłynąć na już obciążony i zmęczony alergią organizm.

czytaj etykiety

Pamiętaj, że 4% mięsa z woła wystarczy, by nazwać karmę pożywieniem z wołowiną. To samo dotyczy jagnięciny. Cztery procenty!

To co można znaleźć na dalszych pozycjach?

Przyjrzyjmy się, jak wygląda skład czołowej na rynku hipo karmy, której producent sponsoruje wyposażenie w większości sklepików przy lecznicach:

czołowa hipoalergiczna karma dla psa

Skład:
ryż, hydrolizowana soja, tłuszcz zwierzęcy, minerały, hydrolizat wątróbki drobiowej, pulpa buraczana, olej sojowy, fruktooligosacharydy, tran, olej z ogórecznika, mąka z płatków aksamitki (źródło luteiny).

Ups, w ogóle nie ma tu żadnego mięsa pochodzącego z mięśnia! A hydrolizat wątróbki drobiowej, jakimkolwiek badziewiem jest, pojawia się dopiero na 5 pozycji i to po minerałach, śmiechłam po raz drugi.

Są natomiast praktycznie wszystkie podstawowe alergeny. I to jest właśnie powód, dla którego bardzo często, nawet jeśli uda się już wykluczyć potencjalnie „właściwy składnik” , to cała dieta okazuje się być bezskuteczna. Pies nadal reaguje na kolejne ze składników, które Opiekun podaje wraz ze zmienionym jedzeniem.

Nauka czytania etykiet i brak zaufania wobec medialnych obietnic powinny stać się nawykiem.

Konklużon

Celem tego artykułu było zwrócenie uwagi na to, jak łatwo i często bezmyślnie podążamy za określeniami, które nie niosą za sobą żadnej treści. Chciałam też uczulić Opiekunów, jak ważne jest poznanie faktycznej przyczyny alergii i konsekwentne eliminowanie potencjalnie szkodliwych składników.

Jeśli Wasz pies cierpi na alergię, to wybierając produkt o domniemanych właściwościach hipoalergicznych powinniśmy zachować daleko idącą czujność i sceptycyzm.A o ile nie dysponujemy chociażby podstawową wiedzą potrzebną do rozpoznania właściwości składników takiej karmy, to zachowajmy ostrożność. Również wobec porad rzucanych beztrosko na forach i grupach internetowych. To że karma zadziałała na jednego psa nie oznacza że zadziała u naszego.

Podkreślę jednak zdecydowanie, że celem tego artykułu nie było doprowadzenie kogokolwiek do wniosku, że wszystkie karmy komercyjne to zło, bo wcale tak nie jest.

Zła i niedopasowana dieta będzie złą i niedopasowaną dietą bez względu na to, jaki model żywienia wybierzecie. Czy pozostaniecie na karmie komercyjnej, czy przejdziecie na dietę surową lub gotowaną – jeśli nie zostanie ona odpowiednio dopasowana do predyspozycji i potrzeb psa, nie przyniesie żadnego pozytywnego efektu.

Czytajcie etykiety – i jak w przypadku ludzi, trzymajcie się zasady, że im prostszy i krótszy skład, tym lepiej.

Same alergie u psów, to temat rzeka i niejednokrotnie będę do nich wracać. Jeśli nie chcesz ich przegapić – zapraszam do subskrybcji i polubienia psiegryzek na facebooku.

Życzę zdrowia!