sucha karma - 5 blędów

Kolejna marka za milion monet a pies znowu kręci nosem?

Zanim pobiegniesz do sklepu po następny worek suchej karmy, zrób rachunek sumienia i sprawdź, czy przez przypadek nie sabotujesz diety swojego psa popełniając jeden z tych pięciu powszechnych błędów!

Mój pies jest niejadkiem

Znasz to?

Te slogany ze sklepów, które mamią promocją, że gdy kupisz 2x15kg suchej karmy, to oszczędzisz 15zł?

Przecież pies i tak zje a kasiorka w kieszeni zostaje. No opłaca się przecież! I jeszcze zyskujesz punkty w zooplusie, za które dostaniesz piłeczkę za kilka złotych lub piątkę rabatu przy kolejnych zakupach.

A ta dysproporcja cenowa między workiem 2kg a 15kg? No przecież to jakaś paranoja! A dodatkowo jak kupisz 15 kg, to spokój na dłużej. Każdy wygrywa!

No niekoniecznie.

Konsultując dla Was kwestie żywieniowe, z psem niejadkiem spotykam się codziennie.

Czasami piszecie, że pies jest wiecznie głodny i zjadłby wszystko,  poza krokietami.

Czasami dodajecie, że po zmianie karmy jadł ją ładnie przez pierwszy miesiąc a potem bunt niejadka i nie ma opcji, by go przekonać do jedzenia.

Na szczęście większość przyczyn nie jest związana ze stanem zdrowia pieska a wynika bardziej ze sposobu, w jaki się go karmi.

I aż 70% zgłaszanych problemów z niejedzeniem da się ująć w poniższych 5 punktach.

Poznajcie je i wyeliminujcie jak najprędzej!

#1 Niewłaściwe przechowywana sucha karma

 

Jeśli nie masz serio dużego psa, który zużywa duży worek karmy w krócej jak miesiąc lub stada maluchów, które sumarycznie jedzą jak jeden duży pies - trzymaj się z daleka od wielkich worków!

Sucha karma powinna zostać zjedzona w maksymalnie miesiąc od otwarcia.

Jeśli zatem Twój pies ma przewidziane 150g dziennie, to nie porywaj się na worek 15kg, bo wystarczy mu maksymalnie 5. Na psich biegunkach wcale nie zaoszczędzisz.

Sucha karma wystawiona na działanie powietrza bardzo szybko ulega procesom utleniania a proces utleniania może spowodować zarówno ostre biegunki, jak i pospolite zmniejszenie smakowitości. Do tego dochodzi działanie wilgoci, które powoduje gwałtowną zmianę struktury i zwiększa z każdym dniem ryzyko rozwoju bakterii.

Dlatego bardzo istotne jest właściwe przechowywanie karmy. A na im większe worki się porwiesz, tym to przechowywanie musi być staranniejsze. Twoja mama przesypuje otwartą mąkę do słoika? Wynosi ziemniaki do zimnej piwnicy? Albo zamyka makaron chociażby klipsem? Tak samo, jak istotne jest właściwe przechowywanie jedzenia w kuchni, dbaj o to, by do psiej karmy powietrze nie miało dostępu.

Przesyp ją z dużego worka do szczelnego pudła lub puszki, do których zajrzysz raz na tydzień. Z takiej szczelnej puchy trzymanej w zimnym i chłodnym miejscu raz w tygodniu odsypuj sobie mniejszą porcję do przechowywania pod ręką i karmienia psa.

Jeśli Twoja karma stoi tak otwarta pod zlewem, to wiedz, że grożę Ci paluchem

#2 Zbyt długie zaleganie karmy w misce

Mniej więcej po pół dnia zalegania w misce psia karma jest już praktycznie niejadalna. Żywności wilgotnej (z puszek) wystarcza 2-4h poza lodówką, by stała się bombą biologiczną.

2 powody tego stanu rzeczy poznaliście już powyżej - powietrze i wilgotność ( i ta w powietrzu, i ta dostarczana do miski mokrym pycholem psa, razem z bakteriami przyniesionymi ze spaceru). Do tego dochodzi jeszcze temperatura, która przyspiesza procesy fermentacji.

Dlatego też przestrzegam przed zasypywaniem miski do pełna i tłumaczeniem sobie, że to dla dobra psa, że pies zje sobie tyle, ile chce i wtedy, kiedy chce.

Karmienie go na minimum dwa razy ma sporo zalet. O większości pisałam w poście na facebooku, o tu: https://www.facebook.com/psiegryzki/posts/1609345869085805

Podział posiłków na 2 mniejsze w połączeniu z zasadą 15 minut u sporej liczby konsultowanych przeze mnie przypadków wyeliminowało biegunki i "syndrom niejadka".

A na czym polega ta zasada?

To proste, miska stoi na ziemi jedynie 15 minut. Jeśli w tym czasie pies nie podejdzie do miski lub nie skończy jedzenia - odstawiasz miskę poza zasięg. Drugą porcję dajesz planowo. Po 2 3 dniach problem niejedzenia mija 🙂 Pod warunkiem że do karmienia podchodzisz konsekwentnie i rzetelnie i nie dokarmiasz psa torebką przysmaków zamiast miski.

I tak dochodzimy do punktu 3.

 

 

 

#3 przekarmianie psa przekąskami

Nie uwierzycie.

Największy mały niejadek, z którym miałam okazję się zapoznać miał podejrzenie poważnych zaburzeń metabolicznych (nie je, ma biegunki a tyje).

Nie chciał absolutnie jeść suchej karmy z miski, ale zjadał w międzyczasie 5 dużych dentastixów, bo "przecież on jest głodny, a suchej karmy nie chce. No coś jeść musi".

No ale jak ma mu się chcieć?

W przypadku psów również istnieje pojęcie kalorii, energii i konieczności zachowania bilansu.

Przytoczony wyżej maluch miał wedle producenta karmy zjadać ok 100g karmy na dobę, co przekładało się na ok 366kcal. Jak podaje producent owych dentastixów na swej stronie, dla psa przewidziany jest ledwie jeden dziennie a takowy ma jakieś 112kcal. Maluch w formie przekąsek otrzymywał więc ok 560 kcal.  10 sekund liczenia i Opiekunka przeżyła szok.

Rozmawiając z Wami na grupach taką nonszalancję w karmieniu zauważam bardzo często.

Przekąski daje Opiekunka na powitanie po pracy, daje Opiekun, gdy do pracy wychodzi, dają dzieci w trakcie zabawy, Opiekunowie dodatkowo podczas nauki, babcia da coś przy gotowaniu, koleżanka przychodzi z ciastkami do kawy i ciastkiem dla psa...

Powtórzę tu na koniec jak mantrę - czytajcie etykiety tych przekąsek również.

To fastfood dla psa o jakości takiej, jak burger w maku. Nie wiadomo co tam do końca jest, wszyscy wiemy że to syf, ale nawet sportowcy w ramach relaksu od diety pójdą na maka, bo pachnie i "smakuje obłędnie"

Jak pies ma się nie rzucić na coś, nad smakowitością czegoś pracował sztab naukowców ( to serio wyczyn by produkty uboczne pochodzenia zwierzęcego i roślinne produkty uboczne tak ZAROMATYZOWAĆ kurczakiem, by pies się na to rzucał!)?

Jak ma z tym wygrać karma, której nikt chemicznie "niedopachnił"?  My etykietę przeczytamy, pies kieruje się węchem i smakowitością!

Jeśli Wasz pies nie chce jeść karmy - przyjrzyjcie się ilości jedzenia dostarczanej mimochodem przez WSZYSTKICH członków rodziny.

 

#4 brak właściwej higieny misek

Jak często myjecie psią miskę?

Powinno się myć codziennie po użyciu, i to nie opłukać pod wodą, ale serio zdezynfekować!.

Banał, no nie?

Tyle że 60% Opiekunów w ankietach przyznaje się, że tego nie robi.

National Sanitation Foundation stwierdziła, że miski dla psów są 4 z kolei najbardziej niebezpiecznym siedliskiem bakterii i brudu w domu.

Co ciekawsze, w 67% misek stwierdza się bakterie Salmonelli nawet po wyjęciu ze zmywarki.

Nie ma tam bowiem wystarczającej temperatury, by wybić wszystkie bakterie. Zarówno miski na jedzenie, jak i na wodę mogą zawierać bakterie, takie jak Salmonella i E. coli, dlatego tak ważne jest regularne ich dezynfekowanie.

 

 

 

#5 Rozmiar krokietów niedopasowany do wielkości psa

Słyszę to nie raz... większe kulki, to pies musi gryźć, "czyści zęby" przy okazji. Wygodne, jakieś takie ładniejsze te krokiety.

Jednak niedopasowana karma to źródło aż dwóch problemów.

Po pierwsze - karmy dla dużych psów, lub dla psów sportowych mają zupełnie inny bilans kaloryczny, więc miarka jednej a drugiej karmy niekoniecznie oznacza taki sam bilans w misce. To także odmienne zapotrzebowanie na mikroskładniki i groźba przedobrzenia z witaminami.

Spora część małych psów ma problem z łapczywością jedzenia - pies, który je łapczywie nie przestanie jeść łapczywie dlatego, że dostał większą kulkę. Ale połknięcie w całości zbyt dużej kulki oznacza dla niego często niestrawność i bóle brzucha. A stąd tylko krok do odmowy jedzenia lub wymiotów.