human grade

Dzisiejszy pies domowy nie je już zlewek ani resztek z obiadu.

 

Jako społeczeństwo jesteśmy coraz bardziej świadomi tego, jak jakość pożywienia wpływa na zdrowie naszych psów i coraz wnikliwiej analizujemy to, co trafia do ich misek. Zdrowe odżywianie i naturalne składniki to bardzo silny trend w odżywianiu ludzi. Nic więc dziwnego, że skoro kochamy i traktujemy nasze psy jak członków rodziny, chcemy je również żywić tak, by wspierać ich zdrowie.

Branża to widzi i branża na to reaguje.

Stąd też w ostatnich latach wysyp karm z sektora premium czy superpremium, ale i pojawienie się producentów karm gotowych deklarujących zgodność z filozofią BARF. To dlatego powstała też potrzeba, by odciąć się od tych złych producentów, co to odpady przetwarzają i zwierzęta nam trują a stąd rosnąca popularność terminu human grade.

Ale czy wraz ze spowszednieniem terminu human grade idzie zrozumienie, co się pod nim kryje?

human grade

Tajemnicza jakość spożywcza - human grade

W powszechnym rozumieniu karmy human grade to karmy przygotowane ze składników jadalnych, czyli takich, które zostały dopuszczone do spożycia przez ludzi.

Termin ten powstał, bo część producentów poczuła potrzebę odcięcia się od karm "z odpadków spożywczych", podkreślenia jakości użytych składników. Przy fali krytyki, jaka wylała się na producentów karm dla psów, powstała potrzeba odciąć "nas dobrych" od tych "innych złych".  Z założenia więc termin human grade miał być gwarantem jakości.

Ale czy istnieje OFICJALNA definicja human grade?

 

I tu zaczynają się schody.

Termin "human grade" został wymyślony tylko i wyłącznie dla potrzeb branży producentów karm i póki co nie posiada odrębnej definicji w regulacjach dotyczących żywienia zwierząt (AAFCO, FEDIAF). Mało to - nie zanosi się, by w najbliższym czasie miało się to zmienić.

Innymi słowy, ponieważ nie istnieje definicja ani ustalone wymogi wobec karm human grade, możemy jedynie polegać na deklaracji producenta. Może on opisać swoją karmę human grade, ale Ty - jako Kupujący - nie masz żadnej podstawy do weryfikacji tej deklaracji!  Nie znajdziesz w ustawie ani regulacjach informacji, które pozwolą Ci zażądać udowodnienia, że karma jest "human grade", bo w oficjalnych dokumentach takiego terminu po prostu nie ma.

A tam gdzie nie ma jasno określonych zasad, istnieje szerokie pole do nadużyć.

W USA, kraju gdzie można pozwać każdego o wszystko 😉 już dawno to zauważono.

Jakiś czas temu przed sądem postawiono firmę Honest Kitchen, której ostatecznie sąd przyznał prawo do stosowania terminu "jadalny" wobec ich produktów. Ale łatwo nie było - udowodnili jednak, że ich towar spełnia wymogi żywności dla ludzi. CZYLI JEST JADALNY.

JA-DA-LNY!

Zgodnie z prawem, jeśli jakiś składnik lub finalny produkt nadaje się do spożycia dla ludzi, jest on JADALNY. Aby dany produkt został uznany za jadalny, musi spełnić szereg precyzyjnie zdefiniowanych warunków. W uproszczeniu - aby produkt można było uznać za jadalny (czyli przeznaczony do spożycia dla ludzi), wszystkie użyte składniki muszą być zaklasyfikowane jako jadalne a sam produkt musi zostać wyprodukowany, zapakowany i przechowywany zgodnie z przepisami dotyczącymi produkcji spożywczej, czyli produkcji dla ludzi.

Jeśli wszystkie te warunki zostałyby spełnione w przypadku karmy dla zwierząt domowych, można wysunąć wniosek, że również człowiek może spożyć ten produkt bez szkody da swojego zdrowia (nie mówimy tu oczywiście o doznaniach smakowych).  Jeśli jednak nie wszystkie z warunków są spełnione - produkt finalny nie jest jadalny, czyli nie jest przeznaczony dla ludzi.

Co to znaczy?

Tak po ludzku: aby produkt ostateczny był jadalny, nie tylko jakość składnika musi być wysoka, ale i "kucharz" musi mieć aktualne badania sanepidowskie, jego kuchnia musi być czyściutka i odebrana przez organ kontrolny, sposób traktowania, obróbki czy podania pożywienia również muszą być właściwe. Nikt z nas nie zjadł by steka, którego zauważylibyśmy, że kucharz upuścił na podłogę. Nikt raczej świadomie nie zje zupy, w której widzi pływającą muchę i wpadamy w przerażenie, gdy Magda Gessler pokazuje nam, w jakich brudnych kuchniach ktoś przygotowuje posiłki. Mamy więc świadomość, że nie tylko sama jakość składników, ale cała droga między "kuchnią" a naszym talerzem ma ogromny wpływ na jakość tego, co spożyjemy.

W ostatnim czasie AAFCO (federacja działająca na rynku USA) przyjęła stanowisko, że jeśli producent chce podkreślić jakość swojego produktu, powinien zapewnić, by każdy użyty składnik, ale i sam powstały produkty był przechowywany, przetwarzany i transportowany w sposób spójny i zgodny z przepisami żywności (jadalnej - dla ludzi). Innymi słowy, podtrzymali, że nie stworzą oddzielnej kategorii o tajemniczej nazwie human grade. Chcesz podkreślić jakość swojego produktu - udowodnij, że jesteś jadalny i tyle.

 

Reasumując:

Human grade - nie ma prawnej definicji, jest tylko SŁOWNĄ deklaracją producenta a my jako Kupujący nie mamy żadnej podstawy do weryfikacji tak określanej jakości.

Żywność jadalna, standard żywności jadalnej - ma prawną definicję i jest rzeczywistym gwarantem jakości.

 

Rzućmy teraz okiem na kilka zdań z użyciem terminu human grade, a które znalazłam na polskojęzycznych stronach:

caret-down caret-up caret-left caret-right
Alpha Spirit https://sklep.alphaspirit.pl/faq,30

"Chcemy zaznaczyć, że nasze karmy mają jakość Human-Grade czyli również nadają się do spożycia przez ludzi"

Moja Miska https://www.mojamiska.pl/nasza-karma/

"Wszystkie składniki są jakości human-grade co oznacza, że każdy z nich może być wykorzystywany w produkcji żywności dla ludzi"

Terra Canis http://terracanispolska.pl/co-oznacza-jakosc-human-grade/

"Terra Canis używa składników w 100% atestowanych jako produkty spożywcze o jakości „human-grade”. Oznacza to, że każdy z tych składników dopuszczony jest do spożycia także dla ludzi"

Widzicie różnicę znaczenia, w jakim użyto sformułowania human grade? Mamy jadalny produkt końcowy kontra jadalne składniki.

 

  1. możesz zjeść to, co kupiłeś psu - zatem deklarują, że ich produkt jest JADALNY.
  2. i 3.  użyliśmy składników, które mógłbyś zjeść, zanim wjechały na nasz zakład - użyli JADALNYCH składników, ale najwyraźniej procedura wykonania lub pakowania odbiega od ludzkich standardów, bo o zjadliwości produktu finalnego już nie ma mowy.

Jednak to co powinno wam się teraz rzucić w oczy, termin human grade jest zbędny we wszystkich tych trzech przypadkach, gdyż nie wnosi nic nowego do komunikatu. Tak jak sugeruje AFFCO w swoim stanowisku - termin JADALNY jest/byłby wystarczający a dodatkowo - jasno sprecyzowany.

 

Dlaczego więc funkcjonuje w obiegu termin "human grade", skoro nie ma definicji i nic nie wnosi?

Być może chodzi właśnie o tą BEZKARNOŚĆ.

Gdyby każdy z producentów pisał, że używa jadalnych składników lub że jego produkt jest jadalny, czego chce AAFCO, jeszcze ktoś mógłby powiedzieć SPRAWDZAM. I co wtedy? Użycie słowa "jadalny" stawia producentom wymagania. Wymyślone "human grade" nie.

Na koniec druga strona medalu

Czy rzeczywiście spożywcza jakość składników definiuje ich... przydatność w żywieniu zwierząt?

Przyjmijmy, że cały ten szum i otoczka w okół terminu human grade są konieczne. W końcu w użyciu są składniki spożywcze a nie "odpad produkcyjny" a to brzmi dobrze.

Weźmy więc taką krowę. Porządna krowa, wyhodowana uczciwie, która trafia do ubojni. W trakcie rozbioru zostają wydzielone: polędwica, antrykot, żeberka, karkówka, udziec... i wiele innych kawałków, które kupisz w sklepie.

Ale z tej samej "jadalnej krowy", w tych samych warunkach produkcyjnych zostają jeszcze np: tchawica, która nie jest uznawana za jadalną dla ludzi, więc już na starcie nie może być "human grade". Nie kupisz kilograma tchawic na gulasz. Nie kupisz w sklepie mięsnym 40 deka żwaczy na grill. Ale jednocześnie znamy przydatność tych elementów w żywieniu zwierząt! BA, celowo je kupujemy!

Idąc jednak tropem "jadalności składników" jako wyznacznika jakości, producent który suszy tchawice lub żwacze na przysmaki, nie może uznać swojego produktu za jadalny, mimo że powstał on z "jadalnej krowy".  Niezależnie więc od początkowej jakości, są elementy krowy, które nie kwalifikują się jako to wymyślone "human grade". Czy są jednak zbędne w żywieniu zwierząt? No nie.

Ale "jadalny" nie oznacza bezpieczny ani jakościowo dobry!

Ryż, kukurydza, mąka - to są składniki jak najbardziej jadalne, ale czy każdy chce je zobaczyć w składzie jedzenia swojego pupila?

Co z czekoladą, która "jest dla ludzi", jest spożywcza, jest jak najbardziej "human grade" a dla psa jest trująca?

A co powiecie jadalnej chińskiej zupce za zecika z maziugą w saszetce? Chciałbyś zobaczyć coś takiego w psiej misce?

Czy jadalne jak najbardziej parówki, w składzie których jest celuloza i 30% mięsa są fajnym pożywieniem?... no jakość spożywcza jak nic.

Reasumując - są elementy, których my nie ruszymy a psu przyniosą korzyść.

Są też pokarmy, które wciska się ludziom, jako jadalne, ale nie ma to nic wspólnego z ich wysoką jakością!

Zapamiętaj zatem, że human grade:

  • w żaden sposób nie definiuje jakości karmy, jako końcowego produktu;
  • nie definiuje również bezpieczeństwa użytych składników;
  • w żaden sposób nie definiuje jakości użytych składników;
  • ani nie definiuje przydatności tych składników dla żywienia zwierząt;
  • bo nie ma prawnej definicji;

Jedynie wnikliwa analiza składu daje Ci możliwość obiektywnej oceny karmy i jej składu.

Podobał Ci się artykuł, podziel się nim ze znajomymi!

https://talkspetfood.aafco.org/humangrade

http://vetnutrition.tufts.edu/2019/02/human-grade/

Podobają Ci się moje treści?

Zapisz się do newslettera i pozostań na bieżąco.

Dzięki zapisowi nie przegapisz również informacji o materiałach i szkoleniach dostępnych tylko w Akademii Zdrowie. NATURALNIE!

W tej zamkniętej strefie pojawiać się będą dodatkowe artykuły, szkolenia, webinary i inne materiały edukacyjne, przygotowane z myślą o Tobie i Twoim psie!

Zainteresowany?

take control

Dołącz do Akademii Zdrowie.Naturalnie!